Buldożek czy buldożer?

Dzisiaj zacznę od piosenki, która świetnie pasuje do tematu wpisu Big Smile

 

Przeglądam dużo for związanych z psami, a konkretniej z buldożkami. I muszę przyznać, że ostatnio, kilka razy trafiłam na opinię, że buldożki to niszczyciele. Widziałam nawet wpisy, że jest to rasa, która nie nadaje się do, zostawania w domu bez opieki.
Sama mam znajomych, mają oczywiście buldożka, którzy musieli pozakładać metalowe osłonki na meble, krzesła i stoły, bo były to ulubione gryzaki ich bulwy.
Chciałabym więc, powiedzieć, jak to wygląda u nas.

Bensona kupiliśmy w wakacje, jak byłam jeszcze na studiach, żeby nie zostawał na początku sam. Przez 2,5 miesiąca spędzałam z nim 24 h, nie miał, więc za bardzo okazji, żeby coś poważniejszego zmajstrować, chociaż jak to się mówi, dla chcącego nic trudnego.
Pierwszy raz zdziwiłam się, gdy w sklepie zoologicznym kupowałam dla niego zabawkę. Powiedziałam sprzedawcy, że wybrałam dany produkt dla buldożka, zrobił wielkie oczy i oznajmił, że są to psy bardzo zawzięte i jak już się za coś zabierają, to nie zostawią, dopóki nie zniszczą, więc on nie widzi sensu, w kupowaniu danej zabawki. Zrezygnowałam więc z kupna delikatnej, gumowej, piszczącej kości.

Zaraz po tym, jak Benek do nas przyjechał, dostał swoje łóżeczko i tu kolejne zdziwienie, gdyż mały, słodki piesek, oprócz spania w nim, zaczął je, od razu, szarpać. Pierwsze zniknęło dno, a następnie po kolei każdy z boków. Zszywałam wszystko wielokrotnie, ale chwilę później, on gryzł właśnie w tym miejscu i znowu wyciągał białą watę.
Drugie łóżeczko, takie samo, tylko w większym rozmiarze, dostał na zimę. Jednak skończyło ono tak samo, jak pierwsze. Zostały z nich tylko poduszki, które służą obecnie za legowisko.

Wróćmy może do zabawek.

Doszczętne zniszczenie piłeczki tenisowej, zajmuje Bensonowi jakieś 15 min. Zabawki, takie typowo psie, z cienkiej gumy, kości czy sflaczałe kurczaki, omijamy szerokim łukiem.
Mamy kulę smakulę (prezent od Marie Big Smile), którą czasami używaliśmy, gdy Benek jadł suchą karmę, jest to jedyna z zabawek, która jest cały czas w całości.
Bawimy się również gumową piłeczką z kolcami, która kiedyś piszczała, ale po otrzymaniu piska bezpośrednio do ucha, własnoręcznie (przy użyciu widelca) wcisnęłam mechanizm do środka Exciting

piłka
Benson bardzo lubi, żeby ktoś się z nim szarpał zabawkami, do tego świetnie nadają się sznurki. Są z nami dwa, od niedawna trzy – pozostałość po innej zabawce.

sznurek
Przez nasz dom, przewinęło się też dużo maskotek. Najczęściej kupuję je w lupeksie (oczywiście piorę przed pierwszą zabawą). Na wagę są naprawdę tanie.

Świetnymi przyjaciółmi są szczury z Ikei, można im po kolei odgryzać łapki, następnie ogon, a na koniec uszy.

ikea

Wszystkie takie wypchane zabawki kończą identycznie. Jak się da, to próbuję je jakoś zoperować, jednak ogarnięcie wystającego mózgu czy flaczków, nie jest taką łatwą sprawą…

ikea

Bardzo lubianym, przez Benka zajęciem, jest masakrowanie plastikowych butelek. Ściągam nalepkę, zakrętkę i to małe kółeczko i 10 minut słodkiego hałasu mam gwarantowane. Często też, gdy na dworze było cieplutko, a pies spędzał pół dnia leżąc na balkonie, przynosiliśmy ze spaceru kijaszki, które były rozgryzane w drobny mak. Jest przy tym troszkę sprzątania, ale ile radości.

Przyszła pora na opisanie zniszczonych rzeczy, które, jak przynajmniej mi się wydawało, nie były/są zabawkami.
Muszę przyznać, że od początku, nie mieliśmy z tym problemu. Gdy Benek zostawał/zostaje sam, to przez większość czasu śpi.
Pierwszą ofiarą został łazienkowy dywanik, taki z piankowych paseczków, który kupuje się na metry. Jak nikogo nie było, to lubił na nim spać, przy okazji hacząc zębem. Odgryzał po kolei od boków, po kawałku, więc przez jakiś czas, za każdym razem, gdy wracałam z zajęć miałam sprzątanie. Ważne jest też to, że Benson niszcząc coś, nie zjada tego co odgryzie, ale wypluwa. Dywanik został na tyle pogryziony, że skończył w koszu na śmieci.
Drugi gryzaczek, to noga od łóżka. Jest ona z surowego, niepomalowanego drewna. Zrobił to jak był mniejszy. Zajęło mu to kilka dni i więcej się, ani ta, ani inną, z nóżek łóżka nie zainteresował.

pies
Kilka miesięcy temu, żywot swój zakończyła nocna lampa, stojąca koło łóżka w sypialni. Z tego co pamiętam, to podłączyłam ładowarkę do telefonu, a wtyczka od lampki leżała na dywaniku. Zostały z niej te dwa bolce, które wchodzą do kontaktu i kuleczka czarnego, zgryzionego plastiku.

lampa
Ostatnie dzieło Benka, powstało, gdy byli u nas znajomi. Pies po cichu, oddalił się do sypialni (teraz już wiem, że taka cisza jest podejrzana i trzeba ją kontrolować) i zrobił spotkanie bliskiego stopnia, z moją ładowarką do telefonu, której końcówka, jak wtyczka od lampki, leżała na dywaniku.

ładowarka
Ktoś mógłby powiedzieć, że Benson to niszczyciel i właściwie, z czego ja się cieszę. Jednak żadna z tych rzeczy nie była cenna, ani nie miała wartości sentymentalnej. Nie jest dla mnie problemem, że jedna noga od łóżka jest innego kształtu, albo że muszę kupić nowy kabelek. Wydaje mi się, że Benek ma tak dużo zabawek, że się nie nudzi (pamiętajcie, żeby podzielić psu zabawki i raz na tydzień czy dwa zamieniać, wtedy żadna mu się nie znudzi, a nacieszenie się „nową” zabawką zajmie trochę czasu), dlatego nie gryzie naszych rzeczy.
Odpowiedź na pytanie, brzmi w moim przypadku BULDOŻEK :)

A jakie są Wasze doświadczenia? Czy pies pogryzł Wam coś ważnego?

Jedno przemyślenie nt. „Buldożek czy buldożer?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>