Prezenty urodzinowe

Witaaajcie,
po „krótkiej” nieobecności wracam Big Smile
Przyszła wiosna, a z nią nowe pomysły. Na dobry początek wpis z prezentami urodzinowymi jakie w tym roku dostałam.
W trakcie przygotowania mam też dwa wpisy z zakupami z ostatnich miesięcy. Udało mi się upolować kilka fajnych ciuchów i chętnie zrobiłabym wpis z wiosennymi stylówkami, ale niestety nie mam osóbki do zrobienia mi zdjęć. Może w weekendu uda mi się coś wykombinować, a tymczasem zapraszam do obejrzenia tego co na dziś przygotowałam:

Mięciutka bluza – miś. Jest tak cieplutka, że musi poczekać do zimy, bo obecnie jest w niej za gorąco. Jest jeden amator, który i teraz zrobiłby z niej pożytek – jak tylko nadarzyła się okazja, Benek złapał bluzę za ucho, zaciągnął do swojego łóżeczka i zasnął na niej Grimace

Siostra wie co dobre Exciting
Dostałam wiaderko nutelli i to jeszcze podpisanej, żeby nikt inny nie tykał!

Organiczne kosmetyki od przyjaciółki.
Balsam do ust o zapachu brzoskwini i moreli oraz mydełko w płynie. Żelu jeszcze nie używałam, więc nie mogę nic powiedzieć na jego temat, ale balsam do ust jest naprawdę dobry. Jest bezbarwny, ale nadaje ustom delikatny połysk. Skład kosmetyku robi wrażenie, nawet na mnie Big Smile
Jedyne do czego można się przyczepić to zbyt mocny i trochę chemiczny zapach.

Żel pod prysznic firmy Kallos. Przyjemny, orzeźwiający zapach, który jednak nie utrzymuje się na skórze.
Ma konsystencję dość rzadkiej galaretki. Nie pieni się i jest mało wydajny. Słaby.  Grimace

Książka, którą właściwie dostałam jako prezent wielkanocny, ale postanowiła pokazać się z prezentami urodzinowymi. Przepisy wydają się proste, a dzięki zdjęciom wiadomo co jak powinno wyglądać.
Do tej pory wypróbowałam jeden przepis, niestety nie okazał się dobry, ale na pewno po jednej porażce się nie poddam.

Jedyny prezent, o który prosiłam to kawiarka (nie wiem czy to właściwa nazwa).
Testuję obecnie różne kawy i warianty jej podania.

Na koniec najbardziej spektakularny z prezentów – koncert Katy Perry, w Krakowie.

Tauron Arena, przed koncertem.

Koncert trwał ok. 2,5 h, a Katy przebierała się średnio co 3 piosenki.

Wielki koń, na którym Katy jeździła po scenie.

Tancerze, zwłaszcza w tej stylizacji – wojowników, robili mega wrażenie.

Ludzie na trybunach świecący telefonami.

Zakończenie koncertu i fajerwerki.

Katy śpiewała, grała na gitarze, tańczyła i „latała” nad publicznością. Całe show było przygotowane z rozmachem i zaplanowane w każdym szczególe. Chociaż nie darzę Kaśki jakimś szczególnym uwielbieniem, to cały koncert zrobił na mnie ogromne wrażenie, tym bardziej, że stałam bardzo blisko sceny i wszystko z bliska widziałam.
Na koniec filmik z jedną z ostatnich piosenek, która tematyką pasuje do dzieiejszego posta Big Smile

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>