Strój dnia i wizyta u fryzjera

Dziś zwyklak, który wybrałam na załatwianie różnych spraw, w tym wizytę u fryzjera. O 12.00 miałam, już być w pracy, więc musiałam działać szybko i chciałam czuć się fajnie, ale wygodnie.
Bluzka oversize (5 funtów) i buty (10 funtów), to moje nowe zdobycze z przeceny w F&F. Torba z River Island jest obecnie jedną z moich ulubionych, towarzyszy mi niemalże każdego dnia. Jest niewiarygodnie pojemna i można w niej zmieścić wszystkie „najpotrzebniejsze” rzeczy :)
Czapę już doskonale znacie, mam ją, gdyż zdjęcia były robione przed wizytą u fryzjera, więc moja czupryna nie wyglądała najlepiej (czy ktoś z Was stylizuje włosy, przed pójściem do fryzjera?).
Jeśli chodzi o biżu, to wybrałam tylko srebrny zegarek i bransoletkę, którą dostałam od męża pod choinkę.

Na sobie mam:
czapka – eBay
ramoneska – Primark
bluzka oversize – F&F
jeansowe leginsy – Primark
buty – F&F
torebka – River Island
zegarek – Next
bransoletka – Apart

……………………………………………………………………………………………………………

Chciałabym Wam również opowiedzieć o salonie fryzjerskim, do którego chodzę stosunkowo niedawno, bo od 2 miesięcy. Poleciła mi go moja koleżanka Cath.
Jeśli mieszkacie w North Devon w UK, to naprawdę Wam polecam.

Od kiedy w grudniu, podczas pobytu w Polsce, dość krótko obcięłam włosy, nie czułam się zbyt dobrze. Przed kilka ładnych lat zapuszczałam i brakowało mi spinania włosów w kitkę, upinania i długich kosmyków. Pewnego dnia, stwierdziłam, że mam już dość duże odrosty i powinnam jej pofarbować. Wcześniej chodziłam do fryzjera w Polsce, gdy jechałam na urlop. Pomyślałam, że do tego czasu jeszcze ponad półtora miesiąca i nie będę tak długo czekać.
Cath opowiadała mi wcześniej, że co prawda Steven and Laurent Hairdressers nie są tani, ale przemiła atmosfera i jakość wykonanej usługi, są tego warte.
Zarezerwowałam termin i poszłam. Już od wejścia, każdy klient czuje się wyjątkowo.
Wystrój wnętrza, przynajmniej mi, przywodzi na myśl „Alicję z Krainy Czarów”. Meble w tylu barokowym, tapeta w różowe flamingi, ogromne lustra w zdobionych ramach, ale wszystko dobrane ze smakiem, tak by cieszyło oko, a nie męczyło.
W małym lobby znajduje się recepcja i kilka krzeseł oraz stoliczek z gazetami, aby umilić czekanie.

Czekoladki S&L

Pani recepcjonistka zapyta, czy może zabrać nasze okrycie wierzchnie oraz zaproponuje coś do picia. Zaoferuje też nam muffinka :) Jest to pierwszy fryzjer, u którego spotkałam się z Menu. Możemy tam znaleźć herbaty, kawę, gorącą czekoladę, soki i inne zimne napoje, babeczki, muffinki, czy nawet kanapki. Uważam, ze jest to świetne rozwiązanie dla osób, które przychodzą prosto z pracy. Ja za pierwszym razem poprosiłam o herbatę:

Widzicie tego mini muffinka!

a przy drugiej wizycie o kawę:

Moim fryzjerem jest Selina, która wcześniej pracowała w Londynie i w salonie S&L jest nowa, jestem nią zachwycona (jak całym salonem zresztą) i po pierwszej wizycie, ufam jej bezgranicznie, jeśli chodzi o moje włosy. Nigdy wcześniej nie czułam takiego pełnego zaufania do fryzjera. Ponadto pamiętała, o czym jej opowiadałam poprzednio.
Na pierwszym piętrze, zasiadamy przed ogromnymi lustrami, które stoją na ziemi i omawiamy z naszym stylistą, co dziś będziemy robić, tu też nakładane są farby i myte są włosy.
Masaż, który robi Selina, jest cudowny, mogłabym tam chodzić tylko na mycie włosów, a nie jest to pierwsza osoba, która wykonywała mi taki masaż.
Na obcinanie i stylizację przenosimy się  o piętro wyżej. Znów uważam, że jest to fajne rozwiązanie, gdyż osoby, które np. siedzą z farbą na głowie i czytają, mogą się relaksować, czytając. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, ze pomieszczenia są dość małe i musieli, to jakoś rozwiązać.
Fryzjerzy są bardzo doświadczeni, ukończyli najlepsze szkoły i kursy, współpracują przy tworzeniu sesji zdjęciowych do znanych magazynów. Czuć i widać, że pasją tych ludzi naprawdę są włosy i ich stylizacja. To by każda osoba była zadowolona ze swojego wyglądu i z przyjemnością czekała na kolejną wizytę u „swojego” fryzjera.
Miło patrzeć, jak podchodzą do klienta indywidualnie. Wiedzą, jak ważna jest satysfakcja z własnej pracy i zadowolenie klienta. Szczególnie lubię podglądać Stevena, gdy stylizuje włosy. Z mojego stanowiska, zawsze doskonale go widać, przy pracy. Jego entuzjazm i zaangażowane przy tworzeniu fryzury, udziela się wszystkim. Moim zdaniem jest geniuszem.

Ja jestem bardzo zachwycona z mojej fryzury, a jak Wam się podoba?

Ach, zapomniałabym! Przy wyjściu dostałam jeszcze, od pani w recepcji, żelki :)

Urocze prawda!

6 przemyśleń nt. „Strój dnia i wizyta u fryzjera

  1. Jestem ciekawa ile kosztuje w Anglii tala wizyta, np. farbowanie + podciecie. Moglabys uchylic rabka tajemnicy? Pozdrawiam :-)

    1. Pewnie, że mogę. Co prawda, jak wcześniej pisałam, nie chodziłam w UK do fryzjera, więc wiem tylko jak ceny wyglądają w tym salonie. Za podcięcie i uczesanie zapłaciłam 39£ a za farbowanie ceny zaczynają się od 70£, w zależności co sobie życzymy. Ja zapłaciłam 80£. Wiadomo, że nie można tego przeliczać na złotówki. Wiesz ja żyje tutaj i zarabiam w £, więc to jest inaczej. :)

      1. Dziekuje Ci za odpowiedz! Jesliby zamiast funt wpisac zlotowki, to ceny w niektorych salonach w Polsce wygladaja podobnie. Wiadomo, co salon to inne prawa :-) Tak naprawde myslalam, ze zaplacilas duzo wiecej, przede wszystkim patrzac na sama otoczke tego miejsca i potraktowanie klienta.Zelki to duzo i nieduzo – ale jak cieszy :-)

  2. Wglądasz rewelacyjnie! Chyba każdej kobiecie jest potrzebne takie dopieszczenie czy to w salonie fryzjerskim czy w kosmetycznym.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>