Yoasia przeczytała

W marcu udało mi się przeczytać dwie ciekawe książki i dzisiaj chciałabym Wam o nich trochę opowiedzieć, dodatkowo na końcu kilka ciekawostek z kwietniowego Elle.
Zapraszam  Big Smile

„Sześć pięter luksusu” C. Łazarewicz


Książka opowiada o losach warszawskiej kamienicy, przy Brackiej 25. Jest to miejsce gdzie w czasach przedwojennych znajdował się największy dom towarowy Europy Środkowej, nazywany polskim Harrodsem. Sklep miał sześć pięter, a każde z nich wypełnione towarami luksusowymi.


Gości wchodzących witał elegancki boy, a w czasie zakupów klientom towarzyszyli osobiści doradcy. Zamiast muzyki puszczonej z radia, zakupom towarzyszyły melodie grane przez orkiestrę.
Na dachu budynku mieściła się, otwarta latem, kawiarnia z widokiem na miasto.


Właścicielami i założycielami domu towarowego była rodzina Jabłkowskich, a prowadzeniem go zajmowali się nim dwaj bracia – Feliks i Tomasz. Zatrudniali wielu pracowników, dbali o ich przygotowanie zawodowe i zapewniali rozrywki w czasie wolnym.
Sklep prowadził sprzedaż wysyłkową:


Nadchodzą lata ’50 i nad sklepem zbierają się czarne chmury – władze nakładają na właścicieli tak duży podatek, że Ci nie są w stanie go zapłacić. Dom towarowy zostaje im odebrany. Od tego czasu poszczególne pomieszczenia są wynajmowane rzemieślnikom i przedsiębiorcą.
Na początku lat ’90 w kamienicy pojawia się pan Jerzy Kowalewski, który na różne sposoby przeszkadza Jabłkowskim w odzyskaniu własności.
Jeśli chcecie wiedzieć co dzisiaj znajduje się przy Brackiej 25 i kto jest właścicielem kamienicy, koniecznie przeczytajcie tą książkę.

**********************************************************************************************

„Blog osławiony między niewiastami” A. Andrus

Książka jest zbiorem wpisów z bloga Pana Artura, artykułów z różnych gazet i skanów jego rękopisów. Każdy artykuł to ok. 2,5 strony i w żaden sposób nie są one ze sobą powiązane. Uwielbiam poczucie humoru Pana Andrusa i jego grę aktorską w „Spadkobiercach” więc i ta książka przypadła mi do gustu. Myślę, że jej najlepszą recenzją będą moje ulubione z niej teksty.

„Grypsera is easy”
Pan Artur po przeczytaniu „Słownika tajemnych gwar” stwierdził, że gdyby miał wykonywać jakiś inny zawód to zajął by się lekcjami języka więziennego.
Mini rozmówki:
„- Przepraszam, czy może mi pan podać sztućce i sól? – Kopsnij nosze, żądło, wiłki i Wieliczkę.
- Dzisiaj serwujemy kotlet mielony z ziemniakami – Wtrząsaj granat z bercami.
- Czy jest jakaś zupa? – A oblewajka?
(…)
Przetłumaczyłem na grypserę fragment znanego wierszyka dla dzieci:

Pan Kotek był chory i leżał w łóżeczku,
I przyszedł pan doktor: – Jak się masz, Koteczku?

to po więziennemu:

Miauczyński był chory i w pryczy garował,
I przyszedł ojojek: – Coś się nafutrował?

„Jak nie będziesz grzeczny…”
„(…) Otóż zapytałem radiosłuchaczy o to, czym (albo kim) byliśmy straszeni w dzieciństwie? Co słyszeliśmy najczęściej, kiedy rodzic zaczynał zdanie od: jak nie będziesz grzeczny…?
„… mój wujek straszy swojego trzyletniego wnuka >>babą z PGR-u<<, która przyjdzie wypędzlować buzię tym, którzy kłamią”
„… babcia zawsze nas straszyła, że przyjdzie >>Tytko<< tudzież >>Dytko<< z >>czerwoną pytką<<”
„… straszak mojej babci: jeśli nie będziesz grzeczna, to przyjdą kurze płucka na pajęczych nóżkach i wciągną cię za obrazek…”
„Straszono nas Gembonem Matematykiem, który mieszkał na strychu, jadł suszone logarytmy, a z niegrzecznych dzieci wyciągał pierwiastki”

„Żuj rzeżuchę”
Tekst o tym jakich zwrotów uczymy przyjeżdżających do Polski obcokrajowców.
„Kinga: W ubiegłym roku na regatach spotkaliśmy pewnego pana bodajże Anglika, który dowiedziawszy się, że jesteśmy Polakami, powiedział z dumą, że zna trzy słowa po polsku na „dż” – „dżen dobry”, „dżenkuje” i „dżyn tonik”.
„Kasia: Mój kolega, chcąc pomóc swojemu koledze Hiszpanowi zabłysnąć na pierwszej randce z Polką, nauczył go kulturalnego zwrotu – „Jaką paszę preferujesz?”.
„Łukasz: Jestem lektorem języka polskiego na Uniwersytecie Wrocławskim, dwa lata temu moi studenci ( głównie Azjaci ) na zakończenie kursu kupili mi kwiaty ze wstęgą „Ostatnie pożegnanie”"

„Brzoskwiniowy świerzop, gryka jak śnieg alabastrowa”
„(…) Oto fragmenty listów, które opisują codzienną ludzką udrękę z nazewnictwem barw, kolorów, odcieni:
Magda: A mnie kiedyś pani w sklepie próbowała sprzedać bluzkę w kolorze „zbity seledynek”.
(…)
Halina: Kiedyś grając w „państwa – miasta”, w rubryce „kolory” wpisałam „ultramaryna”, na co oburzony kolega stwierdził:
- Aha, jasne! Może jeszcze ultrazocha!
(…)
Marta: Moja czteroletnia wówczas córka Martyna nie mogła znaleźć tenisówek. Gdy chciałam dowiedzieć się, o które tenisówki chodzi i zapytałam:
- Te seledynowe?
Martyna odrzekła z irytacją w głosie:
- Nie, te seledystare.
(…)
XXX: Kolega oświecił mnie pewnego razu, że istnieje więcej niż jeden kolor rozpoczynający się na literę „F”. W miejscowości, w której mieszka, oprócz oczywistego fioletowego istnieją jeszcze dwa – fest biały i fest czarny.”

********************************************************************************************

Kwietniowa Elle

Po przeczytaniu wszystkiego co mnie zainteresowało, chciałabym podzielić się z Wami kilkoma rzeczami które znalazłam w tym miesiącu.

Sesja zdjęciowa pod tytułem „Sztuka użytkowa”
W sezonie wiosna – lato 2014 jednym z trendów są ubrania wyglądające jak pomalowane farbami. Mogą to być sukienki czy bluzki z obrazami znanych artystów lub plamy, maźnięcia wyglądające jak akwarele czy dziecięce obrazki. Jest to trend nowy, który pojawia się w tym sezonie i bardzo przypadł mi do gustu, no ale nie o trendach dzisiaj, a o sesji. Mówiąc w prost przeraziło mnie jedno ze zdjęć, a dokładniej strój modelki z naciskiem na OBUWIE!


OMG, że co to ma być?! Płetwy?! Ta dziewczyna wygląda jak by miała rozmiar buta przynajmniej 46!
Jak by ktoś był zainteresowany, dodam że są to buciki marki Celine. Próbowałam znaleźć je na ich stronie, jednak marka jest z nich tak dumna, że ich tam nie pokazała.

W tej samej sesji, znalazłam również coś, co sama chętnie bym włożyła – sukienka w Snoopy’ego. Projekt marki Chanel. Jestem zauroczona krojem, kolorami no i jeszcze ten piękny rok umieszczony dumnie na przodzie Girl
Nosiłabym…

Trend wiosna – lato 2014 „brzydkie klapki”
Trend powszechnie nazywany „brzydkie klapki” lub „brzydkie sandałki” i już na samym początku powstaje pytanie: jak można chcieć nosić coś co nazywane jest „brzydkie”? I fashion victim będą mówić: kupiłam sobie ładne „brzydkie klapki”?!
Chodzi o klapki Birkenstock i podobne. Moda lansowana na zbliżający się sezon przez  projektantów takich jak: Marc Jacobs, Isabel Marant, Phoebe Philo. Wiele sieciówek ma takie klapki ortopedyczne w swojej ofercie, zobaczcie sami:

wersja „na bogato” 329 zł!

www.zara.com

299 zł

www.zara.com

Spokojnie, jest też tańsza oferta, dla ludu, jedyne 169 zł

www.zara.com

Asos:
Tak, tak, te urocze klapeczki są z działu damskiego, $56

www.asos.com

Moje naulubieńsze, cukiereczki na koniec, $47

www.asos.com

Jak Wam podoba się moda na klapki ortopedyczne?
Nosiły/li byście?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>